czwartek, 27 lutego 2020

"Skradzione Dziecko" Sanjida Kay - po Mojemu

Witajcie .
Przychodzę Dziś do Was z moimi wrażeniami po przeczytaniu tej o to książki a mianowicie 

"Skradzione Dziecko " 
Autor  - Sanjida Kay 

Książka już od samego początku uderzyła mnie naturalności , historia przedstawiająca samo życie nie wymyślona bajeczka .
W naszych czasach staranie się o dziecko nie zawsze jest łatwe pomimo chęci obu partnerów nie zawsze się to udaje niestety główni bohaterowie od dawna marzyli o dziecku o tym aby ich rodzina była 'Pelna ' . 
Niestety ze względu na różne czynniki nie było im dane pojawienie się w ich życiu młodej Narkomanki oraz alkoholiczki która zapewniła ich że odda im swoje dziecko zaowocowało nadzieja oraz szczęściem . 

Po urodzeniu mała Evie  musiało dość długo przebywać w inkubatorze i walczyć o życie jednak po 7 latach widzimy że rodzina się powiększyła o jeszcze jednego malucha . Książka opowiada o zrozpaczonej matce która za wszelką cenę chciała odnaleźć i odzyskać swoje dziecko co stało się jej obsesja . 

OPIS WYDAWCY .

Wciągający, pełen napięcia domestic thriller, który spodoba się czytelnikom szukającym ciekawych psychologicznie postaci i pełnej zaskakujących zwrotów fabuły.
Zoe Morley i jej mąż Ollie po długim oczekiwaniu na dziecko zostają przybranymi rodzicami maleńkiej Evie. Ich radość nie ma granic. Po kilku latach wydarza się cud - rodzina powiększa się o kolejne dziecko, tym razem ich własne. Gdy jej brat kończy dwa latka Evie zaczyna znajdować dziwne listy i prezenty. Ich autor twierdzi, że jest jej biologicznym ojcem i nie cofnie się przed niczym, by odzyskać dziecko, które zostało mu skradzione.
Dlaczego Evie trafiła do adopcji? Czy to, co pisze nieznajomy, jest prawdą? I jak jego niespodziewane pojawienie się wpłynie na życie rodziny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

[Recenzja] "Vincere L'amore" Anna Wilman Wydawnictwo NieZwykłe ( MolnadMolami)

Cześć i czołem!  Jeśli ktoś ma być chory latem, to oczywiście będę to ja!  A o sobotnim weselu przy okazji nawet nie wspomnę. 🤦  "Vinc...